II


Część II
MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ - BASEN

Minęło kilka letnich sezonów... Ogród powoli zmieniał swe oblicze... Krzewy posadzone kilka lat temu znacznie podrosły, zaczęły zakwitać, a nowe okazy dosadzałem każdej wiosny i jesieni... Nadszedł czas na dalsze plany zagospodarowania środkowej części ogrodu.. Miałem zamiar w eksponowanym miejscu, gdzie do tej pory była tylko spora łąka porośnięta trawą, wybudować basen !!.. Oczywiście nie sam, ponieważ tak ważną inwestycję musiałem zlecić specjalistycznej firmie... Jednak przedtem trzeba było teren zniwelować i wypoziomować pod miejsce zabudowy basenu, jakoże cała działka opadała lekko w dół.. Długo oglądałem różne foldery i projekty basenów.. Nie chciałem jakiegoś bajorka wypełnianego co roku wodą, lecz basen z prawdziwego zdarzenia z automatyką i wszystkimi dodatkowymi bajerami... O kształcie basenu zadecydowała sprawa estetyczna i techniczna... Estetyczna dlatego, że w tym miejscu i na tej działce w moim planie widziałem oczami wyobraźni, tylko basen w kształcie koła lub okrągłego wieloboku... Techniczna zaś strona takiego kształtu basenu była bardziej korzystna z powodu mniejszej siły nacisku gruntu na ścianki basenu, aniżeli jest to np. w przypadku basenów prostokątnych.. Ale to już sprawy czysto naukowe, więc nie będę ich tutaj rozważał.. Wybrałem zatem basen okrągły.. Nie miałem ustalonego jeszcze wykonawcy, gdy nagle pewnego dnia przerzucając oferty firm zajmujących się montażem basenów, natrafiłem na znane mi nazwisko.. Jak się okazało szefem firmy był mój dawny kolega... Pojechałem na drugi dzień do tejże firmy i wspólnie podjęliśmy decyzję o wyborze typu basenu oraz całej technicznej stronie montażu.. Po załatwieniu spraw formalnych, w ciągu dwóch tygodni uporałem się z niwelacją terenu, wykopaniem odpowiednio głębokiej dziury pod nieckę basenu i przygotowaniem wszystkich potrzebnych rzeczy do przyjazdu ekipy z elementami basenowymi.. Pogoda sprzyjała, świeciło piękne słońce, więc nie było żadnych przestojów budowlanych.... Początkiem tygodnia przed moją posesję zajechał wielki TIR z segmentami konstrukcji basenu oraz całym osprzętem.. Czwórka fachowców szybko uporała się z rozładunkiem i sprawnie zabrała do montażu.. Nie będę wnikał w szczegóły całej konstrukcji i przebieg prac.. Powiem tylko jedno: - po 4 dniach montażowych, piątego dnia została puszczona do niecki basenu woda.. Szóstego dnia wieczorem basen o średnicy 9,2 m i głębokości 1.65 m został całkowicie wypełniony wodą... Ruszyły pompy do uzdatniania wody i odpowiedniego jej przygotowania do kąpieli... Marzenie się spełniło!!!.. Miałem basen z prawdziwego zdarzenia !! 

 

Po paru dniach porządkowo-rekultywacyjnych, zacząłem prace przy zagospodarowaniu terenu wokół basen... Umacniałem betonowymi gazonami skarpę u podnóża basenu, plantowałem tarasy, robiłem rabaty... W parę tygodni później na działkę zajechała kolejna ciężarówka z kamiennymi płytami, potrzebnymi do wyłożenia obejścia wokół basenu.. Dwukolorowy - jasny i ciemny, szlifowany piaskowiec, przywieziony został z pobliskiego zakładu kamieniarskiego.. W sumie kolejne 8 ton.. 
 
 
Spadek terenu obok basenu trzeba było niwelować w formie tarasów.. Stopniowo, powoli posuwałem się z robotami do przodu... Na potrzeby dobrego uwalcowania ziemi na tarasach pod zasianie trawnika, zrobiłem ze starego zbiornika łazienkowego bojlera, ciężki lecz doskonale przydatny do tego celu walec.. Rycie, przerzucanie ton ziemi, plantowanie terenu, walcowanie i kolejny taras... Ufff.. jak wspomnę te momenty, to aż pot na czoło mimowolnie wychodzi... Układanie ton kamieni, docinanie i szlifowanie płyt, rozwożenie i przerzucanie ton świeżo nawiezionej ziemi ogrodowej, grabienie, plewienie i wieczorne opatrywanie odcisków na dłoniach.. Wiadra wylanego potu i setki wypracowanych godzin.. Tak przebiegały prace przy zagospodarowywaniu tej części ogrodu..
 
 
Jednak jak powiadają, ciężka praca uszlachetnia człowieka, a jej pierwsze efekty widoczne były już po trzech miesiącach, gdy zasiana zielona trawa została pierwszy raz skoszona na wypoziomowanych tarasach, a przy kamiennych ścieżkach ustawiłem pierwsze ławeczki...
 
Rabaty powyżej tarasów zostały nasadzone kolejnymi krzewami oraz bylinami i wysypane korą... 
 
 
Najwięcej czasu i pracy poświęciłem wtedy na tzw. prace wykończeniowe.. "Kamienny krąg" wykonany parę lat wcześniej i umiejscowiony kilkanaście metrów powyżej basenu, musiałem teraz w estetyczny sposób połączyć z kamiennymi płytami, którymi właśnie wykładałem obejście wokół basenu.. Nie jestem zwolennikiem sztucznych, cementowych płytek ani żadnej plastikowej palisady.. Mój ogród postanowiłem utrzymać w klimacie naturalnym.. Wykorzystałem więc naturalny kamień, kamienne płyty piaskowca oraz drewniane, zapuszczone, dębowe bale i bukowe palisady.. Szerokie, wygodne podesty w formie schodów połączyły taras w kamiennym kręgu z obejściem wokół basenu.. Na kamiennych, ciosanych blokach osadziłem dębowe, przepołowione pnie, które doskonale spełniały rolę niewielkich ławeczek, rozmieszczonych wzdłuż kamiennych ścieżek. Chodnik wokół basenu to około 50 m kwadratowych powierzchni.. Utwardzenie podłoża, docinanie mozaiki mojego pomysłu z czarnych i białych płyt kamiennych oraz ułożenie tego wszystkiego na zaprawie, zajęło mi prawie miesiąc czasu, po kilka godzin dziennie mozolnej i żmudnej pracy... A oto efekt półrocznej, ciężkiej pracy po wykonaniu wszystkich kamieniarsko-stolarskich robot....

         
Pracy było bardzo dużo, więc nie wszystko wokół basenu udało się zrobić w jeden rok.. Kolejne lata to nasadzanie krzewów, kwiatów i różne prace związane z dalszą rozbudową ogrodu.. Jednak przy basenie czekały mnie jeszcze dwie ważne rzeczy do zrobienia.. Sercem basenu jest automatyka pozwalająca cieszyć się przez okrągły sezon, z nieskazitelnie czystej i ciepłej wody.. Cały układ pomp, filtrów i grzałek zabudowany był w wykopanej obok basenu studni, głębokiej na ponad 2 metry i średnicy cembrowin ponad jednego metra... Wszystko to można było przeglądać i konserwować po zejściu w tę studnie.. Aby betonowy właz zakrywający cembrowinę nie szpecił wyglądu wokół basenu, postanowiłem zrobić oryginalne  zadaszenie... Wokół niego powstała rabata kwiatowa, która z czasem obsadzona została pięknymi różami, kolorowym łubinem i wysokimi, smukłymi irysami...

          
Ważnym elementem ogrodu jest jego oświetlenie.. Gdy rozpoczynałem prace związane z zagospodarowaniem całego terenu, nie zapomniałem uwzględnić w planach zabudowy ogrodu, miejsc na postawienie ogrodowych lamp.. W tym celu poprowadziłem podziemną sieć elektryczną w wyznaczone miejsca i teraz montowałem tam lampy oświetleniowe.. Letnimi wieczorami można obecnie przesiadywać w oświetlonych alejkach, wsłuchując się w cykanie świerszczy.. 

                
Po skończeniu tej dużej, pracochłonnej i "finansochłonnej" inwestycji, teraz z całą rodzinką oraz przyjaciółmi mogliśmy rozkoszować się kąpielami w ciepłe, letnie dni...
 
Po wykończeniu chodnika wokół basenu, obsadzeniu rabat kwiatami oraz posadzeniu od strony zachodniej i północnej kilku wysokich tui szmaragdowych, wyciszających od wiatru teren niecki basenu, z przywiezionych bazaltowych kostek ułożyłem jeszcze przy ścieżce basenowej niewielki skalniak.. Z czasem został on obsadzony roślinami skalnymi. Wstawione zostały także donice z agawami..

               
Jak się później okaże, skalniak ten będzie domem i terenem lęgowym moich ogrodowych jaszczurek.. Są one już tak oswojone, iż chodzą po rękach i zjadają na wiosnę oraz w trakcie lata niezliczone ilości kowalików, różnych gąsienic, ślimaków i pająków.. Jaszczurki zwinki to moi mali, ogrodowi przyjaciele i wielcy sprzymierzeńcy w walce ze szkodnikami pożerającymi liście roślin... Zamieszkują skalniak już od wielu lat, wygrzewając się w pogodne dni na ciepłych kamieniach... Opowiem o nich w kolejnej części opowieści o ogrodzie.



Mijały kolejne lata a ogród coraz bardziej zyskiwał na wyglądzie... Małe krzewy urosły i prezentowały się teraz bardzo okazale.. Co roku dosadzałem sporo różnych odmian roślin i kwiatów.. Zacienione alejki oraz nasłonecznione tarasy zachęcały do odpoczynku i relaksu, w otoczeniu upojnego zapachu kwiatów i świergotu ptasiej gromadki, licznie odwiedzającej moje oczka wodne i stawki.. Przy "kamiennym kręgu", posadzone parę sezonów wcześniej Jukki ogrodowe, teraz wypuszczały piękne, kremowe kwiatostany zebrane w dorodne grona na wysokich, ponad metrowych łodygach..

      
Każdego roku końcem czerwca i początkiem lipca, ta piękna bylina zakwita obficie na moich skalnych rabatach...

        
Jak wspominałem na początku opowieści, wejście do kamiennego kręgu zabudowałem drewnianą pergolą, ustawioną pomiędzy dwoma skalnymi głazami.. Przy tejże pergoli posadziłem piękne pnącze o nazwie Milin Amerykański..

      
Milin Amerykański jest wieloletnim pnączem, które zrzuca liście na zimę. Rośnie bujnie, osiągając od 6 do 10 m (rocznie przyrasta 2–4 m). Kwitnie na przełomie lata i jesieni (sierpień–wrzesień). Jego ozdobne, trąbkowate kwiaty mają 5–7 cm długości i w zależności od odmiany jaskrawopomarańczową, pomarańczowoczerwoną, szkarłatną lub żółtą barwę. Są zebrane w baldachogrona po 4–12. Liście są ciemnozielone, złożone z 7–11 ząbkowanych listków, pokrytych od dołu drobnymi włoskami; jesienią przybierają żółtawe zabarwienie. Jest pnączem ekspansywnym, dającym liczne odrosty, całkowicie odpornym jeśli posadzimy je w osłoniętym i nasłonecznionym miejscu.

       
Przy największych, kamiennych blokach nasadziłem krzew zwany Irgą rozkrzewioną.. Ta niepozorna latem roślina pokryta drobniutkimi, ciemnozielonymi listkami, swe piękne oblicze ujawnia w miesiącach jesiennych.. Wtedy to cieniutkie, zwisające gałązki pokrywają się niezliczoną ilością malutkich, karminowo-czerwonych owoców w kształcie jagód.. Doskonale kontrastuje wtedy na tle skalnych głazów, przyciągając wzrok purpurowym, krwistoczerwonym kolorem..

      
Tak kończy się II część historii mojego ogrodu.. W III części pokażę liczne odmiany nowych kwiatów i krzewów, pojawiające się w kolejnych latach na terenie ogrodu, a także zajmę się planami i nowymi inwestycjami dotyczącymi ostatniej, dolnej części niezagospodarowanego terenu... Do zobaczenia w III części opowieści.. Hejjj..
 
KONIEC cz.II
C.D.N.....

3 komentarze:

  1. O jak cudnie :) Gratuluje pięknego basenu :) Cały ogród jest piękny

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra robota, efekt wspaniały, basen marzenie , a ogród bajka , pracy dużo , ale warto. Myślę, że dobrze wyraziłam swoje uczucia , chociaż chciałoby się napisać o wiele więcej, a ja tak w skrócie , ale ile westchnień było podczas przeglądu pięknego ogrodu :) do zobaczenia w cz.III :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem czemu wyskoczyła godzina po 14 , jak u mnie na zegarze 23.15 ?

    OdpowiedzUsuń